Obserwatorzy

niedziela, 25 stycznia 2015

Moje śnieżynki

 Witajcie!

Czas goni jak oszalały. Już niedługo koniec stycznia a ja jeszcze Święta pamiętam... Rzeczy do pokazania na szczęście przybywa a jako, że dzisiaj świeci piękne słońce to przyszła wena na fotki. Najczęściej bowiem to brak słońca i brak pomysłu na pokazanie moich prac blokuje mi bloga :)
Po Waszych blogach widzę, że wszyscy tęsknią już za wiosną a u nas ani grama śniegu jeszcze nie było, więc nam tęskno za zimą ciągle:)  Jedynie wypad w góry może nas nasycić widokami białego puchu. No  oczywiście jeszcze niezawodne szydełko może przywołać zimowe klimaty, bo właśnie te dwie serwety kojarzą mi się z płatkami śniegu i powstały jako zimowa dekoracja naszego mieszkanka.


 





I na koniec zapowiedź kolejnej białej damy:)


..i jeszcze wzorek dla Was:)



Serdecznie pozdrawiam !!!
Aga

sobota, 3 stycznia 2015

Buon Anno !!!

Wszystkiego Najlepszego w Nowym  2015 Roku!!!!






Właśnie co odespaliśmy Sylwestra i Noworoczne spotkania i tymi pierwszymi kartami z naszych  kalendarzy witam się z Wami w Nowym lepszym Roku:)

Sylwester i Nowy Rok były dla nas szczególne, bo spędzone w wyjątkowym miejscu ze wspaniałymi ludźmi w sposób bardzo odmienny niż zwykle bywało :)

Dziękuję też za wszystkie otrzymane życzenia zarówno te Świąteczne jak i te Noworoczne. 

Pozdrawiam!
Agnieszka


wtorek, 30 grudnia 2014

Polskie Święta we Włoszech

Witajcie! Jako, że dawno mnie tutaj nie było dlatego dzisiejszy post będzie dłuuuuugi. Nie wiem czy dłuższy ze względu na ilość słowa pisanego czy raczej ze względu na ilość zdjęć. Jest bowiem sporo dekoracji, których nie miałam czasu pokazać przed Świętami. Uwieczniłam też na fotografiach  naszą pierwszą samodzielnie wyprawioną Wigilię. Tegoroczna bowiem jak i całe Święta były wyjątkowe, bo spędzone w Italii z dala od rodziny. Ale dzięki zdobyczy jaką jest internet te Święta gorsze od poprzednic wcale nie były, były z pewnością jednak inne. 

Taka Wigilia za granicami Polski ma swoje uroki, bo chcąc dochować tradycji trzeba bardzo mocno się postarać przynajmniej o niektóre produkty. Część produktów przyleciała więc w paczce prosto z ojczyzny (a przysmaki to niebylejakie bo olej lniany czy suszone owoce na kompot) inne zaś dostarczył dystrybutor polskich towarów we Włoszech. Jeszcze inne takie jak surowe, czerwone buraki zostały dosłownie upolowane (dość rzadki towar, widywany tylko okazjonalnie). Nieco wysiłku trzeba było również włożyć w zdobycie zwykłego śledzia czy karpia,z którymi tubylcy nie wiedzą co zrobić więc i nie jedzą nazbyt często. Chyba tylko dzięki obecności innych słowiańskich ludów w naszej okolicy udało się karpia jednak namierzyć. Trochę gorzej, że karp okazał się strasznie gumowaty po usmażeniu :) Śledzi zaś nakupiliśmy tyle, że ciągle mamy ich pełną miskę pomimo sukcesywnego podjadania. Tak czy siak sukces był ogromny bo przygotowaliśmy Wigilię sami pokonując wszelkie zaopatrzeniowe trudności a samych potraw wyszło ostatecznie 10 chociaż tutaj wszystko zależy od przyjętego sposobu liczenia :). Umówmy się więc, że tradycji stało się zadość.










Choinki, takiej żywej też nie mogło zabraknąć. Tegoroczna była stosunkowo mała ale za to ozdobiona wyłącznie samodzielnie wydzierganymi  ozdobami.  Prezenty się pomieściły. Przy okazji taka ciekawostka, to jest chyba pierwsza nasza choinka, którą w Święta możemy podziwiać.  Do tej pory każdna z naszych choinek zostawała sama na Święta, bo my pędziliśmy do rodziny i wracaliśmy po Nowym Roku. Czyli wcale nie jest taka mała ta nasza „włoska” choineczka J



Wracając jednak do samej Wigilii – jak może uda wam się wypatrzeć na fotkach był z nami komputer. Oj, juz słyszę to marudzenie... no dobra nie tyle o sam komputer przecież chodzi ale o to co dzięki niemu udało się osiągnąć. A udało nam się dzięki niemu spędzić Wigilijny wieczór wspólnie z resztą rodziny w Polsce. Tak więc na końcu stanął komputer z połączeniem wideo przedłużając niejako stół aż do Polski. Widzieliśmy więc i słyszeliśmy wszystkich i wszytko tak jak zawsze to bywało. Nawet prezenty rozpakowywaliśmy wspólnie (a to znowu dzięki uprzejmości Poczty Polskiej i Poste Italiane :) ).




 





W Święta nie mogło nas zabraknąć w Bazylice Colle don Bosco szczególnie,  że rezydujący tam polski ksiądz niejednokrotnie nas zapraszał aby przyłączyć się do niego i grupy polskich przyjaciół z okolic Turynu i wspólnie spędzić świąteczny czas. Tak więc te kilka godzin udało nam się spędzić na wesoło przy polskich potrawach w polskim towarzystwie śpiewając polskie kolędy . W Święta spędzone za granicą to bardzo cenne godziny.



 




AUGURI!!!!