W taki ponury dzień jak dziś niczego mi bardziej nie trzeba jak odrobiny koloru . Tym razem padło na żółty. A gdyby tak zamknąć trochę słońca w słoiku i mieć na takie właśnie ponure dni? Ha! jest sposób - krem z cytryn. Przypomniałam sobie przepis znaleziony w świątecznym wydaniu Werandy Country i postanowiłam się tą odrobiną słońca z wami podzielić.
Krem jest pyszny i kwaśniuchny jak na dobre cytryny przystało. Po jednej łyżeczce można się poczuć jak laureat Orderu Uśmiechu :)
W ramach odpoczynku od szydełka znalazłam sobie kolejne pracochłonne zajęcie.
Moja kula z kwiatów kusudama. Świetna ozdoba, wystarczy tylko trochę cierpliwości:)
Kończąc, chciałam powitać wszystkich moich nowych obserwatorów i serdecznie podziękować za ogromną ilość miłych komentarzy pod moimi "kwadratowymi "postami. .
Pozdrawiam.
Aga


