Obserwatorzy

czwartek, 21 listopada 2013

Coś o serze, dyni i zdolnej GospoDyni


Słoneczne, sobotnie poranki sprzyjają rowerowym wędrówkom. Szkoda jednak jeździć i wozić tak po prostu powietrze, zamiast pustych przebiegów można przecież skoczyć do pobliskiego mlekomatu. Tutaj
w mlekomacie można kupić nie tylko świeże mleko ale również ser, masło czy jogurty od pobliskiego producenta. Jak więc widać wcale nie trzeba mieć krowy żeby pić w pełni wartościowe mleko :) Super wynalazek a i cena wyjątkowo atrakcyjna nawet w porównaniu do marketowego UHT...

Pewnej soboty wyprawa po mleko miała jednak wyjątkowy charakter. Tym razem jej celem było dostarczenie mleka na ser. Dokładnie tak, zgodnie z planem miał powstać ser. Po wykonaniu telefonu do babci i po krótkiej konsultacji przystąpiliśmy do działania. Zakupione najwyższej jakości mleko przelałam do garnka i odstawiłam w ciepłe miejsce żeby się zsiadło. Kiedy już się zsiadło  lekko je podgrzałam
i odcedziłam przez ściereczkę. To co zostało w ściereczce odcisnęłam i przyłożyłam ciężkim garnkiem do całkowitego odciśnięcia serwatki. Po jakiejś godzince serek był już gotowy. Jakie to proste. Świeży i jakże prawdziwy polski serek chociaż na włoskim mleku. Choć Italia to kraina wielu pysznych serów to czasem przyjdzie chęć na rdzennie "polski smak", którego niczym nie da się go zastąpić. Po prostu człowiek musi coś wykombinować więc tak oto powstał nasz pierwszy ser:) Przywołało to moje wspomnienia kiedy babcia robiła sery. To były czasy.... świeży serek był zawsze a dziś to taki rarytas.




Oczywiście serek po odsączeniu należy posolić. Nasz wyszedł malutki, robiliśmy z 2 litrów mleka. Na większy spokojnie mogłoby być 5l.

Taki serek nie lubi jednak samotności dlatego chętnie pojawia się w towarzystwie chleba. Oczywiście chleba domowej roboty bo przecież z byle kim nie będzie się prowadzał :).  A jeśli do tego dodamy  pyszny akacjowy miód i dopiero co odkryty pyłek kwiatowy to mamy kanapkę na 102.





Dla niewtajemniczonych w temat pyłku, poniżej kilka słów co to takiego. 

Własności biologiczne pyłku wynikają z jego składu chemicznego. Zobacz tutaj!
"Pyłek jest bez wątpienia najwartościowszym odżywczym produktem roślinnym. Wszak to męskie komórki płciowe roślin decydujące o ich budowie i rozwoju. W nich koncentrują się wszelkie składniki, podstawa budowy organizmu przyszłej rośliny". -Cz. Bańskowoski ("Farmacja Polska")
Badania przeprowadzone nad pyłkiem pszczelim, szczególnie z ostatnich lat potwierdzają korzystny wpływ pyłku na zdrowie człowieka.
Badania potwierdziły następujące właściwości pyłku:
Odżywcze. Pyłek stanowi bardzo cenną odżywkę uzupełniającą dzienne racje żywnościowe w aminokwasy, biopierwiastki, witaminy.
wzmacnia apetyt, skutek widoczny już po kilku dniach przyjmowania,
reguluje przemianę materii, doprowadza do normalizacji, spadku wagi osób otyłych,
wzmacnia organizm, szczególnie zalecany osobom ciężko pracującym w szkodliwych warunkach, dzieciom, osobom starszym, osłabionym, regeneruje,
działa antyanemicznie (zwiększa liczbę czerwonych ciałek krwi), zwiększa poziom żelaza w surowicy krwi.
Odtruwające (detoksykacyjne). Pyłek eliminuje lub zmniejsza szkodliwe oddziaływanie szeregu czynników chemicznych na organizm człowieka.
pyłek osłania tkankę wątrobową przed zatruciem substancjami toksycznymi, a w przypadku zatrucia ułatwia wydalanie toksyn,
ułatwia odnawianie tkanki wątrobowej uszkodzonej innymi przewlekłymi chorobami, przyjmowaniem dużej ilości leków,
wspomaga leczenie choroby alkoholowej, uzupełnia niedobory bioelementów (będące wynikiem choroby),
pyłek podnosi odporność organizmu na zakażenia, zwiększa ilość limfocytów, zwiększa ilość przeciwciał, przyspiesza leczenie zakażeń.
Antydepresyjne, uspokajające. Pyłek pszczeli poprawia psychiczne samopoczucie człowieka.
zmniejsza nerwowość, rozdrażnienie, wzmacnia system nerwowy osłabiony na skutek stresu lub przepracowania,
wspomaga leczenie depresji, umożliwia obniżenie dawek preparatów antydepresyjnych,
wspomaga także leczenie nerwic wegetatywnych,
zwiększa ukrwienie tkanki nerwowej, podwyższa sprawność psychiczną, zwiększa koncentrację układu nerwowego,
Antyalergiczne. Pyłek pszczeli wspólnie z miodem może służyć do leczenia chorób alergicznych.
stosowanie pyłku wspólnie z miodem skutecznie leczy katar sienny, astmę lub znacznie łagodzi ich objawy.
Przeciwmiażdżycowe. Pyłek ma wyraźne działanie przeciwmiażdżycowe.
pyłek obniża poziom lipidów (trójglicerydów i cholesterolu), hamuje agregacje (zlepianie) płytek krwi, wspomaga więc ograniczanie miażdżycy,
wspomaga leczenie stanów pozawałowych,
wspomaga leczenie nadciśnienia, zaburzeń krążenia obwodowego.
Antybiotyczne. Wyciągi z pyłku kwiatowego mają silne działanie przeciwdrobnoustrojowe, działają na bakterie, na grzyby.
jest skuteczny w leczeniu stanów zapalnych jamy ustnej, szczególnie gdy jest użyty razem z propolisem,
w przewodzie pokarmowym pyłek niszczy lub wstrzymuje działalność bakterii chorobotwórczych.
Regulujące trawienie. Pyłek jest stosowany przy rozstroju żołądka.
wspomaga leczenie silnych zaparć.
przynosi poprawę w niektórych biegunkach,
wspomaga leczenie choroby wrzodowej żołądka i dwunastnicy, zmniejsza krwawienia.
Lecznicze schorzeń prostaty. Wyciągi z pyłku wykazują lecznicze działanie w schorzeniach gruczołu krokowego.
w początkowym stadium choroby hamuje ją, zmniejsza możliwość nawrotów,
w przewlekłym zapaleniu wspomaga leczenie prostaty antybiotykami i fizykoterapią.
Wspomagające leczenie cukrzycy. Wyciągi z pyłku kwiatowego zwiększają wydzielanie insuliny. Pyłek spożywany przez chorych na cukrzycę skutecznie pomaga obniżyć poziom cukru we krwi.
Poprawiające wzrok. Pyłek poprawia ostrość widzenia, jest to skutek dużej zawartości ryboflawiny (wit. B2) i innych bioelementów w pyłku.
Przeciwzapalne. Pyłek wspomaga leczenie wewnętrznych stanów zapalnych organizmu.
Kosmetyczne. Odżywiające, wzbogacające i odmładzające skórę.



 Wszystkim zainteresowanym robótkami ręcznymi a niekoniecznie kulinariami na osłodę załączam fotki mojej małej, zbłąkanej dyni. Zbłąkanej bo to raczej jesienne klimaty a tutaj pogoda fatalna i zgodnie z prognozami pogody w każdej chwili może zacząć padać deszcz ze śniegiem...





A co aktualnie na warsztacie?  w użyciu  największe szydełko jakie mam (12) oraz zpagetti (dobrze napisałam bo to nie o makaron przecież chodzi :) ).
Muszę przyznać, że to dość ciężka praca,  palce okropnie bolą a "nitka" jest kapryśna i raz jest grubsza a raz cieńsza. Niewątpliwą zaletą jest natomiast to, że bardzo szybko widać efekty:)





Na koniec jeszcze małe przypomnienie o moim Candy!

Zapraszam do zabawy i pozdrawiam z mrocznej, deszczowej krainy jaką już od kilku dni jest Piemont.



32 komentarze:

  1. Ale smakowicie i tak... po polsku:))) Gabaryt narzędzi i pracy konkretny;))) Czyżby jakiś dywanik?:)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  2. och, pyszności nam serwujesz :) a praca wre... juz nie mogę doczekać sie efektu koncowego :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ale mi zrobiłaś smaka, i chyba do taty zadzwonię aby mi na wsi kupił z 5 litrów mleka na twarożek :D
    Kanapka MNIAM
    A dynia SUPER :D
    Uściski i buziaki

    OdpowiedzUsuń
  4. Serek! Przywiozlam z Polski , bo bardzo za nim tesknimy. Moze tez zaczne sama robic:) I z miodkiem, uwielbiam:)
    Buziaki:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Pojadłabym takiego:). Prawdziwy ser jadłam jakieś 15 lat temu na podrzeszowskiej zapadłej wsi. Dziura gigantyczna, ale smaku tego sera nie zapomnę nigdy:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Dokładnie tak samo robię ser. najważniejsze tak jak napisałaś to nie dopuścić do zawrzenia. Cały czas powinno się tylko podgrzewać. Faktycznie smak takiego sera jest niepowtarzalny :) a próbowałaś z takiego sera domowej roboty upiec sernik? Ja kiedyś upiekłam - delicje! Zdradź co powstanie a tej włóczki :))) Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak wielokrotnie mama piekła takie serniki ale ser robiła wtedy babcia:) Teraz taki ser sam w sobie jest pyszny.

      Usuń
  7. :) to fajne jest, że tak człowiek potrafi smakiem powędrować w przeszłość :) ja tak mam również z zapachem, który nagle przenosi mnie w konkretne wspomnienie, konkretną sytuację:) i prawda, że to jest bardzo przyjemne, tak w mig znaleźć się "Tam"?:)
    :)
    Ciekawe, co powstanie z tej czerwonej "włóczki"...;)

    Serdeczności posyłam z małopolskiej wioski:)
    Kamila

    OdpowiedzUsuń
  8. pisałam pracę licencjacką o miodzie i lubię miód :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Moja babcia serek wieszała na gałce od kredensu a pod spodem stawiała emaliowany oczywiście garnek... a serek był pyszny... ja też to uwielbiam. Zdziwiłam się na wieść o mlekomacie. Kolega z pracy zdradził mi, że kiedyś coś takiego widział w Samie w Wawie ale jakoś się nie przyjęło. Marzy mi się zsiadłe mleko i ziemniaki ze skwarkami...
    Ja zastanawiam się nad zpagetti... jakoś kusi ta obfitość. Polecasz mimo bolących paluchów?
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moja babcia wieszała przy piecu a na podłodze stał garnek albo wiadreczko:) Oczywiście nic się nie marnowało. Potem kładła serek na deseczce przykrywała drugą i na to kładła kamień. To był dopiero serek i miał piękny kształt trójkąta.
      Chyba jednek nie polecam. Efekt mnie nie powalił a jeszcze mam 2, 5 szpulki na okrągły dywanik.

      Usuń
  10. Och...taki serek pychota!! Też pamiętam jak u babci codziennie był świeżutki... pyszne, jeszcze ciepłe mleko od łaciatej...świeżo urobione masełko...no i przepyszne kwaśne mleko-moje ulubione! :) Natura zawsze się obroni, a człowiek docenia co ona może nam dać :
    Dyniusia słodka :))) Ciekawe co powstaje ze zpagetti :))) Pozdrowionka :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Uwielbiam to mleko z mlekomatu :) Ostatnio też robiłam sobie twarożek i nie był zbyt duży ... ale za to jaki smaczny i zdrowy :)
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  12. Podoba mi się to coś co nazywa się zpagetti , może dywanik a może torba ? wielki znak zapytania :) Czy w Polsce można dostać taką nitkę ? Cudowne są mlekomaty, szkoda, że takich nie ma w Polsce. Serek wiejski robiłam już wielokrotnie ale myślę,że wszystko zależy od tego co je krowa. Raz wyszedł mi taki niedobry ,że nikt nie chciał go jeść, śmierdział chemią. Od tamtej pory zrezygnowałam z robienia sera aczkolwiek patrząc na Twój serek zatęskniłam za jego smakiem i jeszcze miód na dokładkę ...uwielbiam :) Dynia miniaturowa super ! Pozdrawiam :) Ina

    OdpowiedzUsuń
  13. Ino, zpagetti zakupiłam w internetowej pasmanterii Bocian wyszło mnie taniej niż kupować tu na miejscu. Masz rację, będzie dywanik, już go skończyłam ale musi swoje odczekać:)
    Na taki serek musi być wysokiej jakości mleko najlepsze prosto od krowy :) Ja spotkałam się już z mlekomatami w Polsce ale chyba ciągle są mało popularne.

    OdpowiedzUsuń
  14. Zabłąkana dyńka jest śliczna...taka malutka i taka urocza :) Czekam na efekt końcowy pracy ze zpagetti :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Kanapka wygląda przepysznie! NIgdy nie próbowałam pyłku kwiatowego, ale z tego co piszesz to samo zdrowie:) Podczytałam, że z robótki powstał dywanik, mam nadzieję, że nie będziemy długo czekać,żeby go zobaczyć, buziaczki!:)

    OdpowiedzUsuń
  16. Pyszny jest taki domowy serek twarożek , również tym sposobem czasami robię. Z nowości to chyba powstanie dywanik , takim szydełkiem to szybko zobaczymy efekt. Dynia miniaturka sympatyczna. Pozdrawiam cieplutko.

    OdpowiedzUsuń
  17. Mój dziadek robił taki właśnie domowy ser :) Pyszności :) A jaki sernik z takiego sera można upiec...
    Jestem strasznie ciekawa co tym grubachnym szydłem wyprawiasz :)
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Mniam... muszę coś zjeść:)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  19. Ależ pyszności u Ciebie kochana, aż ślinka cieknie;) domowy serek, cudeńko;) Dynia ta mini przepiekna;) Całuski i udanego weekendu;):):)

    OdpowiedzUsuń
  20. Fajny, ciekawy post!!! Też lubię kanapki z twarogiem i miodem:))) Serdecznie pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  21. zabrzmiało dość bajecznie, ale efekty jak widzę są rzeczywiste o tym, że pyszne nie muszę chyba wspominać. ostatnio dużo się słyszy o tej zpagetti. jestem ciekawa efektu końcowego.

    OdpowiedzUsuń
  22. Och ten serek w takim doborowym towarzystwie wygląda przepysznie:)
    U nas tez jakiś czas temu pojawiły się takie mlekomaty:) i można świeże mleczko sobie kupić:)

    OdpowiedzUsuń
  23. ummmmmm uwielbiam pyłek

    OdpowiedzUsuń
  24. Głodna się zrobiłam:),
    Czyżby jakaś torebka? Sama chcałam spróbować zrobić sobie jedną ze " spaghetti" ;) jak ja je nazywam . Masz może przepis na ten chlebek razowy.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie, to tylko chodniczek.
      Jeśli chodzi o chlebek to specjalistą w tym temacie jest mój mąż. Zapraszam do mojego wcześniejszego posta na temat chleba http://wloskieslonce.blogspot.it/2013/02/chleba-naszego-powszedniego.html
      Pozdrawiam.

      Usuń
  25. Pychota takie śniadanie! Właśnie zamieszałam ciasto na chleb, wieczorem będę piekła. A szydełkowanie w takich rozmiarach to ciężka praca......Czekam na ostateczną odsłonę:). Miłego!

    OdpowiedzUsuń
  26. Taki ser to smak mojego dzieciństwa...no może bez pyłku:))) Dynia na szydełku cudna! A to COŚ czerwone zapowiada sie bardzo ciekawie...

    OdpowiedzUsuń
  27. Dynie , to Ty rzeczywiście mikroskopijną zrobiłaś, ale wygląda jak w naturze - śliczna! Rarytasy istne pokazujesz, ale nie zazdroszczę, bo mam dostęp do takich pyszności, a pyłek wcinamy rodzinnie juz od lat, taki namoczony w letniej przegotowanej wodzie z dodatkiem miodu na osłodę!Pozdrawiam ciepło!

    OdpowiedzUsuń
  28. Szydełkowce super:) Ciekawe co to będzie to czerwone?

    OdpowiedzUsuń